1. 8.00 - 8.55         6. 13.00 - 13.45
2. 9.05 - 9.50         7. 13.55 - 14.40
3. 10.00 - 10.45     8. 14.45 - 15:30
4. 11.00 - 11.45     9. 15.35 - 16.20
5. 12.00 - 12.45    

NADMORSKIE WARSZTATY PRZYRODNICZE

Kąty Rybackie 2012

We wrześniu, jak co roku, uczniowie gimnazjum wzięli udział w tygodniowych Warsztatach Przyrodniczych. W tym roku gimnazjum odwiedziło Kąty Rybackie - miejscowość położoną na Mierzei wiślanej nad Zatoką Gdańską. Zapraszamy do przeczytania relacji z pobytu napisanych przez uczniów klasy pierwszej oraz galerii zdjęć.

17 września 2012 roku, o godzinie 4.30 całe gimnazjum zebrało się aby wyjechać na tegoroczne warsztaty. Wszyscy byli bardzo ciekawi podróży oraz miejsca w które jedziemy.
Na początku w autokarze było dosyć cicho, ponieważ byliśmy jeszcze zmęczeni i niewyspani, lecz po niedługim czasie zaczęły się rozmowy, muzyka, śmianie się i tym podobne rzeczy, jak to podczas podróży. Co jakiś czas, stawaliśmy na krótkie przerwy.

I wreszcie stanęliśmy w Toruniu. Wcześniej nauczyciele jadący z nami, podali nam kilka faktów historycznych na temat tego miasta, oraz usłyszeliśmy legendę o tym dlaczego Toruń ma właśnie taką nazwę. Byliśmy bardzo ciekawi tego miasta, ponieważ większość z nas tam nie była.

Na miejscu zostaliśmy podzieleni na kilka grup z których każda dostała po mapie. Za zadanie mieliśmy odnaleźć na toruńskim rynku, zaznaczone na mapie miejsca bądź budynki i mieliśmy napisać co to jest. Była to świetna zabawa.

Każda grupa która skończyła, miała chwilę na zjedzenie czegoś lub ewentualnie kupienie jakichś pamiątek.

Toruń jest bardzo pięknym miastem, wartym podziwiania i każdej sekundy skupienia na jego detalach. Kiedy opuściliśmy miasto nasza droga na miejsce była już bardzo krótka.

Kiedy dotarliśmy do Kątów, było już późno. Czekaliśmy dłuższy czas, aby zostać przydzielonym do pokoi. Kiedy zostawiliśmy wszystkie nasze rzeczy w przydzielonych nam „mieszkaniach" poszliśmy na kolację. Po posiłku wszyscy chętnie poszli do swoich pokoi i położyli się spać po tym długim i pełnym wrażeń dniu .

Antonina Chechelska

 


Drugiego dnia warsztatów, uczestnicy musieli wstać około godziny 7:00. Następnie przygotowywali się do wyjścia na stołówkę. Po śniadaniu zaczynały się pierwsze zajęcia. Dziewczęta poszły z nauczycielkami zobaczyć Zalew Wiślany, a chłopcy wzięli udział w biegu na orientację. Następnie była zmiana.
Biegi na orientacje były bardzo ciekawe. Należało zebrać się w trzy, czteroosobowe grupy, które później wybiegały w teren. Trzeba było znaleźć siedem punktów oznaczonych na mapie, które zaznaczył pan, prowadzący te zajęcia. Można było zdobyć w sumie 70 punktów. Punkty znajdowały się w różnych miejscach. Do każdego miejsca zaznaczonego na mapie było zadawane pytanie, na które trzeba było odpowiedzieć. Wtedy pan prowadzący miał pewność, że uczestnicy byli w danym miejscu.

 

Biegi były na czas. Nie wolno było przekroczyć trzydziestu minut, ponieważ powyżej tych minut dodawało się ujemne punkty. Jeśli uczestnicy przekroczyli 60 minut-czyli godzinę, zostawali zdyskwalifikowani z udziału w zawodach.
Za największą ilość punktów w grupie dziewczyn oraz chłopców, uczestnicy dostawali nagrody.

Po zajęciach, uczniowie z nauczycielami udali się na obiad. Po obiedzie było trochę wolnego czasu. Później wszyscy poszliśmy przywitać się z morzem. Prawie wszyscy chłopcy grali w piłkę. Niektórzy również grali w siatkówkę plażową, wchodzili do morza. Spędziliśmy tam dużo czasu. Po powrocie znad morza, uczestnicy z nauczycielami poszli na kolację.

Po kolacji odbyły się ostatnie tego dnia, zajęcia wieczorne. Dziewczęta miały zajęcia z owadami. Musiały w terenie szukać różnych owadów i dostawały punkty za ich odnajdywanie. Chłopcy mieli również zajęcia w terenie, gdzie szukali i słuchali nietoperzy. Zajęcia obu grup odbyły się pomyślnie.
Po wyczerpujących zajęciach, wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi.

Julia Kałuża

 

W środę 19 września pojechaliśmy na wycieczkę do ujścia Wisły, niestety, pogoda nam nie dopisała, więc nie doszliśmy do ujścia Wisły, tylko byliśmy blisko autokaru. Widzieliśmy tam bunkier obronny z II wojny światowej, który był cały podziurawiony od kul z karabinów i armat. Ale, niestety, z powodu złej pogody szybko wróciliśmy do autokaru i potem do ośrodka.

Kiedy wróciliśmy, pogoda, o dziwo, zdecydowanie się poprawiła. Po południu graliśmy w piłkę nożną.
Następnie był obiad - całkiem smaczny. Po obiedzie dziewczyny miały zajęcia z botaniki, a chłopcy poszli na zajęcia z ornitologii. Na zajęciach pan mówił głównie o rezerwacie kormoranów, położonym w tej części Pomorza. Ale akurat w tej porze roku nie było w rezerwacie żadnego kormorana. Za to widzieliśmy setki gniazd tych ptaków.
Gdy wróciliśmy z rezerwatu zamieniliśmy się nauczycielami. Chłopcy mieli zajęcia z botaniki, a dziewczyny miały zajęcia z ornitologii. W trakcie przechodzenia z jednych zajęć na drugie, pewien kierowca chciał nas przejechać. Wywiązała się kłótnia. Kierowca wrzeszczał, nauczyciele również się zdenerwowali, bo kierowca zachował się bardzo nieodpowiedzialnie, tym bardziej, że my poruszaliśmy się w strefie ruchu pieszych. Dopiero po kwadransie kierowca odjechał, a my zaczęliśmy zajęcia.

Na botanice mówiliśmy o roślinach rosnących w pasie nadmorskim. A potem był test z botaniki, który rozwiązywaliśmy w grupach kilkuosobowych. Całkiem dobrze sobie z nim poradziliśmy.
Po skończonych zajęciach wróciliśmy do ośrodka i graliśmy w nogę, aż do kolacji, na którą szliśmy do stołówki.
Wieczorem było fajne ognisko i piekliśmy kiełbaski. Pogoda nam dopisywała i ognisko trwało do dziesiątej w nocy. Po ognisku wszyscy wróciliśmy do pokojów i Julka rozbiła ręką szybę w drzwiach w pokoju Pawła i Grześka. Na szczęście niezbyt mocno się skaleczyła, więc nie trzeba było opatrywać rany, a tym bardziej wzywać pogotowia ratunkowego.
Potem oglądaliśmy mecz w telewizji i sobie rozmawialiśmy do późnej nocy. I tak minął ten dzień.
Hubert Szewczyk

 

 

Czwarty dzień Nadmorskich Warsztatów Przyrodniczych rozpoczął się jak zwykle od wczesnej pobudki i śniadania, aby nabrać sił na nadchodzący dzień pełen wielu ciekawych zajęć.
Po porannym posiłku wybraliśmy się na spacer nad brzegiem morza. Tam, podziwialiśmy piękne nadmorskie widoki , słuchaliśmy szumu morza i oglądaliśmy szybujące na niebie mewy. W drodze powrotnej, po krótkim ale jakże relaksującym spacerze, wstąpiliśmy do cukierni aby umilić sobie czas jedząc lody lub ciastka. Ostatecznie wróciliśmy do ośrodka. Tam mogliśmy odpocząć podczas dwugodzinnej przerwy.
Następnie udaliśmy się do budynku, w którym mieliśmy zjeść obiad, aby potem rozpocząć zajęcia.
Po posiłku grupa dziewcząt przystąpiła do nauki o roślinach, czyli botaniki. Natomiast grupa chłopców w tym samym czasie brała udział w zajęciach dotyczących ptaków, w których grupa dziewcząt uczestniczyła w późniejszym czasie. Prowadzącą zajęcia o roślinach była Pani Emilia Święczkowska, która opowiadała nam o poszczególnych gatunkach roślin znajdujących się w pobliżu lasu i Mierzei Wiślanej. Dzięki tym zajęciom poznaliśmy wiele nowych gatunków drzew, krzewów i kwiatów. Były to bardzo interesujące lekcje, gdzie dowiedzieliśmy się więcej o właściwościach, środowiskach i rodzajach nadmorskiej flory.
Po dwugodzinnych zajęciach botanicznych rozpoczęliśmy lekcje dotyczące ptaków, czyli ornitologii. Temat przewodni brzmiał: Dlaczego ptaki śpiewają? Prowadzący nauczył nas rozróżniania niektórych gatunków ptaków poprzez ich głosy i dźwięki. Następnie udaliśmy się do lasu, zmierzając kierunku rezerwatu kormoranów i czapli siwej.
Po powrocie zjedliśmy kolację i rozpoczęliśmy ostatnie zajęcia dotyczące nietoperzy. W pierwszej części prowadząca opowiedziała nam o nietoperzach. Wspólnie obalaliśmy stereotypy i mylne skojarzenia, a dowiadywaliśmy się faktów i prawdziwych informacji o nietoperzach. Dowiedzieliśmy się o ich trybie życia i niezwykłych zdolnościach.

Następnie omówiona została echolokacja czyli próba zrozumienia i wyobrażenia sobie jak ona działa i czym różni się od normalnego widzenia. Oprócz wielu ogólnych i ciekawych faktów, mogliśmy na podstawie nagrań i przykładowych dźwięków echolokacyjnych, poznać kilka gatunków nietoperzy. Dowiedzieliśmy się również gdzie możemy spotkać nietoperze czyli o ich siedliskach, miejscach ich aktywności oraz spoczynku w różnych porach roku.
W końcu nadszedł czas na grupowe zajęcia terenowe. W ciemności, wspólnie szukaliśmy nietoperzy żerujących w okolicy i określaliśmy siedliska, w których występują. Po długim, bardzo interesującym ale jednocześnie ostatnim dniu, udaliśmy się do ośrodka aby spędzić tam ostatnią noc i zakończyć tym samym Nadmorskie Warsztaty Przyrodnicze.
Weronika Wawrzuta

 

Nastał nowy dzień – piątek, piąty i ostatni dzień warsztatów w Kątach Rybackich. Cała grupa spakowała się. O 7:30 rano wyszliśmy z mieszkań z walizkami i wszyscy umieścili je w bagażniku naszego autokaru. Następnie zasiedliśmy w stołówce, by odpowiednio posilić się przed podróżą sytym śniadaniem. Na talerzach mieliśmy min. ser, czy szynkę. Niektórzy jedli płatki z mlekiem. Rozdawano także zamówione wcześniej drożdżówki.

O godzinie 8:25 całe gimnazjum było na swoich miejscach w autokarze i odjechaliśmy. Ze smutkiem musieliśmy pożegnać nasze miejsca zamieszkania i udać się w drogę powrotną.

Po około 1,5 godziny drogi zatrzymaliśmy się w Malborku, by zwiedzić wspaniały zamek krzyżacki znajdujący się w tym mieście. Do godz. 11:00 mogliśmy kupić pamiątki, a następnie zostaliśmy podzieleni na dwie grupy i zaczęliśmy zwiedzanie.

Pan przewodnik pokazywał nam wszystkie ciekawe miejsca zamku, jak np. Wielki Refektarz, Refektarz Letni, Muzeum Zamkowe, czy Dziedziniec zamku.

Nie dalej niż o 13:30 wyruszyliśmy w dalszą trasę. Podczas drogi zatrzymywaliśmy się kilkukrotnie, by odpocząć od męczącej jazdy.

Wreszcie, gdy zbliżała się 17:00, wjechaliśmy do Włocławka, po drodze mijając min. Halę Mistrzów (halę sportowo-widowiskową, gdzie swoje mecze odbywa zespół koszykarski Anwil Włocławek) . W pewnym momencie po naszej prawej stronie ukazał się fascynujący budynek – McDonald's. Podczas prawie godzinnego postoju każdy z nas zjadł jakiegoś hamburgera lub frytki, dzięki czemu nie byliśmy głodni.

Kiedy słońce zaczęło ustępować księżycowi, byliśmy już w okolicach Łodzi. Dalsza część drogi minęła bardzo szybko. Wielu z nas, w tym ja, zasnęło pod koniec jazdy. Zbudziłem się w chwili, kiedy mknęliśmy autostradą A4. Chwilę później znajdowaliśmy się w Chrzanowie, gdzie odebranych przez rodziców była spora część grupy. Po paru minutach pozostali byli już w objęciach stęsknionych rodziców pod szkołą. Dzień ten był bardzo ciekawy. Droga znad morza minęła bardzo szybko, a całe warsztaty były udane.
Paweł Pytlowski

 

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ

Adres

ul. Heleny Kmieć 2
32-590 Libiąż

Telefon

+48 (032) 627-11-89
+48 (032) 627-12-91 Fax: wew. 22

E-mail

JoomShaper
Our website is protected by DMC Firewall!